Siedziałam w pokoju, słuchając muzyki, kiedy usłyszałam, jak drzwi się zamykają. Pewnie mama już wyszła na obiad z Garrym. Jeżeli ten cały obiadek nie będzie niósł za sobą nic więcej, to nie powiem jej o 'tamtym' zdarzeniu. Jednak jeżeli oni będą się chcieli częściej spotykać, to nie będę miała wyjścia. Nie pozwolę mu zniszczyć mojej rodziny, ani wykorzystywać mamy. Moje myśli przerwał dzwonek do drzwi. Czyżby to Jared? Nie zastanawiając się nad tym dłużej, zerwałam się z łóżka i pobiegłam otworzyć drzwi wyczekiwanemu gościowi. Gdy tylko przekręciłam klucz, wiedziałam, że o nie Jared. Osobą, która przekroczyła próg mojego domu i rzuciła mi się na szyję prawie mnie dusząc, była moja najlepsza i jedyna przyjaciółka - Jenna.
- Cześć, słoneczko - zawsze tak do mnie mówiła, co początkowo mnie strasznie irytowało, ale teraz nawet to polubiłam. - Jak się czujesz?
Przyjrzałam się dziewczynie. tak dawno jej nie widziałam. Była szczupłą, wysoką brunetką z pięknymi, niebieskimi oczami, które przypomniały mi o Jaredzie. No tak Jared miał dzisiaj przyjść. Oni nie mogą się spotkać. Muszę się jej jakoś pozbyć. Patrząc na zmartwioną twarz mojej przyjaciółki, od razu pożałowałam tych myśli. Jak mogę chcieć pozbyć się jedynej osoby na świecie, która oddałaby za mnie życie, i ja za nią też. Może Jared przyjdzie później.
- Ja? W porządku - odpowiedziałam wymijająco. Nie chciałam na razie mówić jej o mojej chorobie. Wolałam, żeby się nie martwiła niepotrzebnie. - A ty opowiadaj, co w szkole?
- Nie uwierzysz! Nasz biolog ma romans z.. - zaczęła mi zdawać relacje z tych wszystkich dni, kiedy byłam nieobecna w szkole. Cieszyłam się, że mam ją za przyjaciółkę. Rozumiałyśmy się bez słów. Może jednak powinnam jej powiedzieć o chorobie i Jaredzie? Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi. - Pójdę otworzyć.
- Nie! - krzyknęłam. Przyjaciółka spojrzała na mnie badawczym wzrokiem, jednak tylko wzruszyła ramionami i weszła do kuchni zrobić sobie herbaty. Czuła się u mnie jak u siebie w domu. Ruszyłam w stronę korytarza. Miałam nadzieję, że o mama czegoś zapomniała. Jednak myliłam się. W drzwiach stał niebieskooki. Był ubrany w luźną, czerwoną koszulę i czarne spodnie.
- Cześć - powiedział nieśmiało. - Obiecałem, że przyjdę.
- Tak - nie byłam w stanie nic innego powiedzieć. Wpuściłam go do środka. - Moja przyjaciółka jest u mnie, więc jeśli mógłbyś..
- Nie poruszać 'tych' tematów? - zrobił jednoznaczną minę. Wiedział, o co mi chodziło. - Spokojnie. Nic nie powiem.
- Dziękuję - wyszeptałam i zaprowadziłam go do kuchni, gdzie Jenna siedziała na blacie kuchni w ręce trzymając kubek z ciepłym napojem. Na stoliku obok stały dwa podobne kubki. Zapewne dla mnie i Jareda. Wzięłam jeden z nich i bez słowa podałam chłopakowi. Drugi podniosłam z zamiarem upicia łyka gorącej herbaty, jednak wyślizgnął mi się z ręki i upadł z głuchym stukotem na podłogę.
- Przepraszam - powiedziałam, widząc, że część napoju wylała się chłopakowi na spodnie. - Zaraz to wytrę.
- Przestań, to tylko spodnie - powiedział i uśmiechnął się.
- Yghym - odkaszlnęła Jenna, domagając się uwagi. - Może byś mi powiedziała kim jest ten cukiereczek?
- Cukiereczek? - oczy Jareda rozszerzyły się znacznie.
- Ona tak zawsze - uśmiechnęłam się, przypominając sobie jak na moją mamę mówiła 'Pysia'. - To jest Jared, mój..
- Kolega - dokończył za mnie chłopak i podał jej rękę. - A ty zapewne musisz być Jenna? Alice dużo mi o tobie opowiadała.
- Tak? - Jenna z ciekawością patrzyła w te hipnotyzujące niebieskie oczy chłopaka. Mnie jednak zastanowił fakt, iż nie mówiłam Jaredowi nic na temat Jenny, nawet nie powiedziałam mu jej imienia. Jedynie w korytarzu wspomniałam, że jest u mnie znajoma. To dziwne. Skąd znał jej imię? - I co ci mówiła?
Chłopak się zaśmiał, widząc, że dziewczyna tylko się z nim drażni. Odetchnęłam z ulgą. Może jednak nie będzie tak źle. Pozbierałam kawałki potłuczonego kubka i wrzuciłam je do pojemnika na śmieci.
- A więc, co cię tu sprowadza, cukiereczku? - Jenna zwróciła się do chłopaka.
- Postanowiłem odwiedzić Alice - odpowiedział prędko. - Chyba mnie za to nie zabijesz?
- Nie - dziewczyna zaczęła się śmiać. Dogadują się, to dobrze.
Nawet nie wiem kiedy, Jared położył dłoń na moim ramieniu, ciągle rozmawiając z Jenną.
- Musimy porozmawiać - szepnął mi cicho do ucha, po czym odsunął się ode mnie znacznie.
Poczułam zawód. Chciałam czuć jego ciepłe, męskie ręce na sobie. Chciałam, żeby mnie objął, przytulił, pocałował.. O czym ja myślę?! Przecież poznałam tego chłopaka wczoraj, a już się do niego kleję. Opanuj się, Alice - skarciłam siebie w myślach.
- No to ja będę się zbierać - usłyszałam głos mojej przyjaciółki. - Widzimy się jutro w szkole.
Podeszła do mnie i cmoknęła mnie w policzek.
- Tak, do zobaczenia - odpowiedziałam i objęłam przyjaciółkę.
Usłyszałam trzask zamykanych za przyjaciółką drzwi. Podeszłam do Jareda. Siedział na blacie, tak jak wcześniej Jenna. Patrzył na mnie hipnotyzującym wzrokiem, jakby chciał poznać wszystkie moje sekrety. Wprawiło mnie to w zakłopotanie. Ale nie opuściłam wzroku. Uśmiechnął się, ja również odwzajemniłam uśmiech. Zeskoczył z blatu, podszedł do mnie i złapał mnie za rękę.
- Chodź - pociągnął mnie za sobą. Weszliśmy do mojego pokoju. Przekręcił klucz, który tkwił w zamku i usiadł na biurku, na przeciw łóżka, na którym siedziałam ja. - Musimy porozmawiać. Czas, żebyż wszystko zrozumiała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz